Ekspozycja stała – od 21 października 20126
Władcy Rzeczypospolitej otaczali się kunsztownymi czasomierzami. Nakręcanie zegara na wieży, polegające na podnoszeniu ciężkich obciążników co trzy dni, oraz obsługa innych zegarów na Zamku wymagały stałej obecności nadwornego zegarmistrza. Za panowania Wettynów (1698–1763) jego mieszkanie znajdowało się dwa piętra nad tym pomieszczeniem. Od czasów Jana III żył i pracował tam Salomon Krigner z Malborka, konstruktor zegarów kaflowych i słonecznych. Później zastąpił go Karl Christoph Krüger, który w 1750 roku przebudował mechanizm zegara wieżowego. W niewielkich izbach mieszkali następnie Daniel Schepcke i najsłynniejszy z zamkowych zegarmistrzów – Franciszek Gugenmus, opiekun zegarów Stanisława Augusta. Po abdykacji króla Gugenmus służył Fryderykowi Augustowi, księciu warszawskiemu, a następnie carowi Aleksandrowi I. Godność zegarmistrza zamkowego przetrwała aż do wybuchu II wojny światowej; w 1939 roku należała do rodziny przemysłowców Lilpopów.
W XVII i XVIII wieku w Rzeczypospolitej działało wielu zegarmistrzów. Ich specjalnością były horyzontalne zegary stołowe, zwane kaflowymi (prezentowane w środkowej gablocie). Te zbytkowne przedmioty stały się jednym z symboli kultury materialnej polskiej magnaterii. Były precyzyjne, a zarazem odporne na wstrząsy. Dzięki regulatorowi balansowemu działającemu w każdej pozycji mogły służyć w podróży, w tym do określania długości geograficznej podczas żeglugi. Z tej konstrukcji wywodzą się późniejsze zegary karetowe, kieszonkowe i naręczne, prezentowane w gablotach narożnych.
Nie ma dwóch identycznych zegarów. Każdy stanowi dzieło łączące umiejętności zegarmistrzów, odlewników, grawerów i ślusarzy. Pokazane na wystawie mechanizmy zachwycają precyzją wykonania i maestrią grawerowanych dekoracji. Nakładki i koki osłaniające serce zegara – wychwyt z balansem – zdobiono w XVII wieku ornamentami z liści, kwiatów i owoców poziomek, a później motywami groteski z liśćmi akantu.
Ornament poziomkowy stał się inspiracją dla Katarzyny Krakowiak-Bałki, autorki aranżacji wystawy. Niewielkie pomieszczenie przemieniło się we wnętrze zegara. Po wejściu do niego otoczeni zostajemy miękkimi tkaninami i zwielokrotnionym pięćset razy motywem poziomkowych gałązek. Gablota z kolekcją zegarów i zawieszona nad nią instalacja układają się w klepsydrę, jedno z najstarszych urządzeń do mierzenia czasu. Sześciobok powtarza kształt większości zegarów kaflowych, eksponowanych pod ostrosłupowym kloszem. Instalację ożywia dźwięk – dwanaście krótkich utworów opracowanych na podstawie nagrań zegarów prezentowanych na wystawie. Każdy z jej elementów jest efektem pracy rzemieślników. Tkaniny plisowano w niewielkim francuskim warsztacie, a metalowe części zostały ręcznie wyszlifowane. Każdy przedmiot zachowuje ślad godzin ludzkiej pracy, cierpliwości i doświadczenia swoich twórców. W tym sensie czas staje się tu nie tylko tematem ekspozycji, lecz także jej tworzywem.





