23 maja 2026

Constantin Brâncuși (1876-1957) – Rzeźba



Constantin Brâncuși, Pocałunek, 1907
Muzeul de Arta Craiova, Krajowa


Constantin Brâncuși życie i twórczość

Pisanie o artyście, jakim był Constantin Brâncuși, wymaga spowolnienia myśli, aby uchwycić wyjątkowość tej postaci i jego perspektywy myślenia o przenikającym go świecie. Kiedy zabrzmią nam w uszach takie nazwiska jak: Cioran, Eliade, Noica, Stăniloae, to pierwsze i pewnie właściwe skojarzenie prowadzi nas do kultury rumuńskiej; ekstraklasy intelektualnych osobowości XX wieku. W tej panoramie twarzy i myśli postać Brâncușiego – tradycjonalisty i eksperymentatora – nabiera swoistego kolorytu i wydaje się nieoceniona dla współczesnej rzeźby. Artysta, którego przenika bogactwo światów i horyzontów, za którymi skrywał się powściągliwy w słowach Rumun, przyszedł na świat w miejscowości Hobita, około dwudziestu kilometrów na zachód od Târgu Jiu, jako drugie z czworga dzieci Marii Deaconescu i Radu Niculae Brâncuşiego. Rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Pestisani, a później w Brădiceni. Podjął studia artystyczne w Școala de Arte și Meserii (1894-1898), a następnie kontynuował edukację w Școala Națională de Arte Frumoase w Bukareszcie (1898-1901).


Amadeo Modigliani, Portret Constantina Brâncuşiego
1909, Abelló Collection, Madrid

Był człowiekiem, który zrewolucjonizował nowoczesną sztukę. Wydaje się to niewiarygodne! A mianowicie, że Brâncuşi był wieśniakiem, któremu udało się zapomnieć to, czego nauczył się w szkole, i w ten sposób odnaleźć duchowy świat neolitu – tak jego wyjątkowa twórczość znajduje swoje wytłumaczenie. Najważniejsze jest to co w sposób niezwykle głęboki naznaczyło duszę młodego człowieka, udającego się w żmudną drogę ku przygodzie, jaką jest sztuka. Rzeźbiarz zachowa przez całe życie w pamięci atmosferę rodzinnego domu. Ojciec był surowy i małomówny, matka szczupła i wątła. Czuł się głęboko przywiązany do swojej wioski. Rodzinny dom, świętość ziemi przodków, zapach drzew owocowych i taniec pagórków smaganych wiatrem, strzępy cytatów z Platona, ikony wytarte od pocałunków, zapachy i odczucie piękna, jakie wyniósł z prawosławnej wiary, pozwolą mu widzieć świat inaczej, dając asumpt metafizyce kamienia, połyskowości brązu i dziecięcej tęsknocie za wiecznością. Człowiek wykarmiony mądrością Biblii, sentencjami mnichów i filozofią helleńską potrafił poprzez materię świata odkryć drogę osobistego powołania. Przeistaczał świat w formę, która zaklinała w kamieniu nieskończoność.
Pomimo że pozostawił za sobą swoją ojczyznę, przeniósł jej piękno krajobrazów do swej artystycznej niszy, zatrzymanej na fotografiach. Jego rumuńskie źródła można odkrywać na każdym kroku – przypatrując się skrytemu i małomównemu życiu rzeźbiarza – po jego powszechnie rozpoznawalne dzieła, powracające do czegoś naprawdę ludycznego, odzwierciedlającego filokaliczny i dialogiczny sens świata. Życie Constantina w Paryżu było naznaczone osobistymi wyrzeczeniami i anamnezą pamięci, w której osoby i rzeczy stanowiły przechowywaną skrzętnie w duszy rumuńską tożsamość.
Był jednym z wielu emigrantów z Europy Wschodniej, zauroczonych „stolicą sztuki” i rezydujących na Montparnassie. W Paryżu żył w nędzy, imając się rozmaitych zajęć – był pomywaczem w restauracji, kościelnym i śpiewakiem w rumuńskiej cerkwi. W roku 1905 otrzymał upragnione stypendium i zaczął studia w École des Beaux-Arts w pracowni Jeana Antonina Mercie’go. Wkrótce też nawiązał kontakty ze środowiskiem literackiej i artystycznej awangardy. Do poszerzającego się stale kręgu jego przyjaciół należeli, między innymi, Modigliani, Picasso, Juan Gris, Marcel Duchamp, Apollinaire, Ezra Pound, James Joyce, Eric Satie. Począwszy od roku 1906, zaczął wystawiać swoje prace w paryskich salonach.

Z czasem ubogi rzeźbiarz stał się rozpoznawalną twarzą paryskiej społeczności artystycznej, co potwierdzają profetyczne słowa Alexandru Bogdana-Pitesti, założyciela Salonu Artystów Niezależnych: „Brâncuşi będzie jednym z największych artystów na świecie”. W Paryżu pochłaniała go praca, okraszona lekturą tekstów Platona, o których czytanie prosił zjawiających się gości. Twórczość podobna jest do platońskiego Erosa, ma swe źródło nie tylko w bogactwie i nadmiarze, ale także w biedzie i niedostatku. W rzeźbach skromnego i pełnego ogłady Rumuna nie ma prostego powtarzania natury, jest za to poszukiwanie magicznego świata materii przeobrażonej. Intryguje go platońska koncepcja bytu, według której zręczny rzemieślnik podejmuje akt „(…) uwolnienia się od powierzchni rzeczy i do przeniknięcia w głąb materii, aby obnażyć jej fundamentalne struktury”. Artysta z rezerwuaru otaczających go elementów świata odsłonił konglomerat dziewiczych form, które następnie zajaśnieją siłą nowego życia. Tworzywo dąży do formy, którą samo umożliwia. Wystarczy przyłożyć ucho do kamienia i można usłyszeć szept ukrytych źródeł, przekraczających chłód namacalności śmierci.
Artysta przedstawia to, co jest zmysłowe, i stwarza na nowo pod nowym aspektem, rozszyfrowuje jego logos, odczytuje jego imię. Jego prace błyskawicznie zwróciły uwagę innego rzeźbiarza – Auguste’a Rodina. Pomimo licznych zaproszeń do pracowni francuskiego mistrza, Brâncuşi dalekowzrocznie i uprzejmie odmówił, ponieważ uważał, iż „(…) pod wielkimi drzewami nic nie rośnie”. Twórczość rzeźbiarza przechodząca zawiłą drogę od akademizmu, przez naturalizm, do abstrakcjonizmu nie zatrzymała się w jednym porcie poszukiwań, lecz dążyła do pewnego rodzaju syntezy rzeczywistości, znajdując swoje najgłębsze inspiracje w sztuce prymitywnej, magicznej, egzotycznej, archaicznej, ale także w ortodoksyjnym malarstwie ikonowym. Wytyczając szlak łączący cywilizację współczesną z najstarszymi tradycjami, Brâncuşi nie czuł się zagrożony normatywizmem, który cechował prace współczesnych mu artystów trwających przy konwencji figury w wydaniu klasycznym czy post-rodinowskim. Stworzył kamienne bloki pozbawione grawitacji i ciężaru, szepczące witalny hymn nowego bytu.

Brâncuși, Początek świata, 1924

Był rumuńskim rzeźbiarzem, malarzem i fotografem, który zamieszkał we Francji. Geniusz Brâncuşiego polegał na tym, że wiedział, gdzie szukać prawdziwego „źródła” form, które chciał i potrafił stworzyć – pisał Mircea Eliade. – Zamiast reprodukować formy rumuńskie czy afrykańskie, Brâncuşi zajął się „interioryzacją” swojego doświadczenia życiowego. W ten sposób udało mu się odnaleźć sposób „istnienia w świecie” człowieka archaicznego – wszystko jedno, czy był to myśliwy wczesnego paleolitu czy neolityczny rolnik śródziemnomorski, karpacko-dunajski bądź afrykański (…) W pewnym sensie odnalazł on ten sposób „obecności w świecie,” który pozwalał tym nieznanym artystom stworzyć ich własny świat plastyczny, istniejący w przestrzeni niemającej nic wspólnego, na przykład, z przestrzenią klasycznej sztuki greckiej.






19 maja 2026

Kino arthouse | kino autorskie



Sofia Coppola, Na pokuszenie

Kino arthouse to przestrzeń, w której każdy kadr ma znaczenie, a emocje mówią więcej niż słowa. To właśnie tu powstają filmy, które wymykają się prostym definicjom – poruszają, prowokują i zostają w pamięci na długo po seansie. Niektóre z nich zdobywają uznanie krytyków i festiwalowe nagrody, inne pozostają ukrytymi perełkami, odkrywanymi przez widzów dopiero po latach. W naszym zestawieniu znajdziesz dziewięć tytułów, które najlepiej oddają ducha kina artystycznego.

Jest kinem autorskim, to przeciwieństwo hollywoodzkiej masowej rozrywki. To nurt, w którym liczy się indywidualna wizja reżysera, a nie komercyjny sukces. Twórcy arthouse’u często łamią schematy narracyjne, bawią się formą i językiem obrazu, eksperymentują z dźwiękiem, rytmem czy montażem. Zamiast efektownych pościgów i przewidywalnych dialogów, widz otrzymuje przestrzeń do interpretacji – film nie podaje wszystkiego na tacy, lecz zachęca do zadawania pytań. Dla jednych to kino trudne i wymagające, dla innych – najbardziej szczere, autentyczne i emocjonalne. To w tym gatunku powstają dzieła, które nie boją się poruszać tematów tabu, konfrontować widza z jego własnymi lękami i stawiać pytania o sens istnienia.

Filmy arthouse’owe często balansują między realizmem a poetyką snu. Nie brakuje w nich symboliki, metafor i otwartych zakończeń. To kino, które bardziej się czuje, niż rozumie – nie opowiada wprost, lecz sugeruje i zaprasza do refleksji. Właśnie dlatego pozostaje tak fascynujące – wymaga uważności, ale odwdzięcza się emocjami, które zostają na długo po seansie. Ingmar Bergman, Andriej Tarkowski, Wong Kar-wai czy Lars von Trier to tylko kilka przykładów twórców, którzy pokazali, że film może być sztuką w najczystszej postaci.

Arthouse proponuje coś zupełnie innego niż główny, hollywoodzki nurt: spokój, skupienie, prawdę, refleksję, otwartość. Oglądając tego typu filmy, uczymy się innego rytmu odbioru: zamiast natychmiastowej satysfakcji, dostajemy powolne zanurzenie w świecie bohaterów. Kamera często obserwuje zwykłe gesty i codzienne sytuacje, które w swojej prostocie nabierają niezwykłej mocy. Arthouse pokazuje, że kino może być formą medytacji – podróżą w głąb emocji i doświadczeń, które w komercyjnych produkcjach giną pod natłokiem efektów specjalnych. Dla wielu widzów to sposób, by odetchnąć od zgiełku i na chwilę zatrzymać się w świecie, który wymaga uważności.

Arthouse’owe filmy nie tylko bawią, ale też rozwijają wrażliwość. Skłaniają do refleksji, uczą empatii i pozwalają spojrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy. To kino nie boi się trudnych tematów – od samotności i wykluczenia po miłość, śmierć czy sens sztuki. Każdy seans staje się dialogiem między twórcą a widzem, a jego znaczenie często dojrzewa dopiero po czasie. Dlatego wielu miłośników arthouse’u mówi, że to kino, które nie kończy się wraz z napisami. Przeciwnie – dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa rozmowa.

Kino arthouse to przestrzeń dla twórców, którzy stawiają na emocje i symbolikę, nie na efekty specjalne. Filmy artystyczne uczą wrażliwości i refleksji, oferując głębsze doświadczenia niż kino komercyjne. Najlepsi reżyserzy arthouse’u, jak Bong Joon Ho, Paul Thomas Anderson czy Luca Guadagnino, tworzą filmy, które zostają w pamięci na lata. To emocjonalna podróż, która pozwala lepiej zrozumieć siebie i świat wokół.

TOP 9 tytułów


Filmy można oglądać online

od 9.99 zł na 48h
oprac.©kuzborska

15 maja 2026

Zamek Królewski w Warszawie – Dzieła wybrane


Dzieła wybrane, prezentowane w Zamku Królewskim


Bacciarelli Marcello – Michał Jerzy Wandalin Mniszech
z córką Elżbietą i pieskiem Kiopkiem



Bacciarelli Marcello – Stanisław August
w stroju koronacyjnym



Bernardo Bellotto – Widok Kapitolu
z Kościołem Santa Maria in Aracoeli



Bernardo Bellotto – Widok
Warszawy od strony Pragi



Jan Matejko – Rejtan. Upadek Polski



Jan Matejko – Konstytucja 3 Maja 1791



Melchior de Hondecoeter – Kogut,
kura z kurczętami i gołębiami



Rembrandt van Rijn – Uczony przy pulpicie



Rembrandt van Rijn – Dziewczyna w ramie obrazu



oprac.©kuzborska

13 maja 2026

Atrakcje Zamku Królewskiego



Od 2 maja 2026 Zamek Królewski w Warszawie
udostępnia nowe atrakcje




Sala Senatorska



Pałac pod Blachą



Pokój Zielony



Pokój Żółty



Sala Marmurowa




Sala Tronowa




Sala Wielka




Rembrandt van Rijn, Dziewczyna w ramie obrazu,
Galeria im. Lanckorońskich

Ponadto, m.in.
  • Trasa Królewska – widowiskowe sale reprezentacyjnego Apartamentu Wielkiego z Salą Tronową, Salą Wielką, Pokój Canaletta, Pokoje Żółty i Zielony
  • Trasa Muzealna – od bezcennych płócien Jana Matejki i Rembrandta po historyczną Salę Senatorską, w której podpisano Konstytucję 3 Maja
  • Trasa Zamkowa – Apartamenty Królewskie, Galeria Matejkowska, Sale Sejmowe, Galeria im. Lanckorońskich
  • Trasa Pałacowa – Apartament Księcia Józefa Poniatowskiego w Pałacu pod Blachą

Źródło: Zamek Królewski


oprac.©kk

12 maja 2026

Lem Stanisław – Solaris, film


Reżyseria: Waldemar Raźniak 
Narrator, Kris Kelvin – Robert Więckiewicz 

Solaris, 

Stanisław Lem w Solaris podejmuje jeden
z najpopularniejszych tematów literatury fantastycznej
– temat​ ​​​kontaktu​ ​z​​ ​obcą cywilizacją, odmienną formą życia,
a może po prostu z nieznanym. Tego Lem jednoznacznie
już nie dopowiada. Być może dlatego Solaris po kilkudziesięciu
 latach od pierwszego wydania wciąż fascynuje. 

W rolach głównych: Harey – Magdalena Cielecka 
Snaut – Adam Woronowicz 
Sartorius – Jerzy Święch 
Gibarian – Leszek Filipowicz 
Berton – Przemysław Wyszyński 
Muzyka – Karol Nepelski 
Skrzypce – Barbara Mglej 
Puzon basowy – Jan Szymański 
Flet basowy i kontrabasowy – Renata Guzik 
Wiolonczela – Jarosław Płonka 
Miks i opracowanie muzyczne – Kamil Sajewicz 
Realizacja atmosfer i efektów dźwiękowych – Tomasz Bogacki 
Realizacja nagrań i montaż dialogów – Grzegorz Gutkowski


11 maja 2026

Lem Tomasz – Tajne przejście... wywiad


Tajne przejście do królestwa krasnoludków

Wywiad z Tomaszem Lemem

Stanisław Lem z żoną Barbarą i synem Tomaszem, 1991
źródło: https://solaris.lem.pl/galeria/album-domowy

fragment

Bogdan Bondarenko: Panie Tomaszu, 12 września przypada 95. rocznica urodzin waszego ojca. Czy Stanisław Lem lubił obchodzić swoje urodziny? Zapraszał gości do domu, czy obchodził urodziny w rodzinnym gronie? Które urodziny, być może z jakiegoś szczególnego powodu, zapadły Panu w pamięć?

Urodziny ojca sprowadzały się do rodzinnej kolacji, w której przeważnie uczestniczył najserdeczniejszy przyjaciel ojca, pisarz Jan Józef Szczepański. Potem panowie zamykali się u ojca w gabinecie; w wyjątkowych okolicznościach wolno mi było im towarzyszyć. Było to wielkie święto także dlatego, że częstowano mnie wodą mineralną (w zakurzonej szklance z barku ojca).
Przeżywałem wówczas okres fascynacji motoryzacją i całymi dniami przesiadywałem u zaprzyjaźnionego mechanika w garażu, toteż ojciec zapewne chciał poszerzyć moje horyzonty (panowie rozmawiali o literaturze i sytuacji środowiska literackiego w czasach Gierka). Z drugiej strony, moja obecność była niewskazana z uwagi na to,
co mógłbym potem powtórzyć w szkole.


Pan się urodził, jeżeli się nie mylę, gdy ojciec miał 47 lat. Mówią, że późne dzieci rodzice bardzo rozpieszczają i bywają wobec nich nadopiekuńczy. A jak było w Pana przypadku?

Wyjątkowe były urodziny osiemdziesiąte, ich organizatorem było Wydawnictwo Literackie. Zaplanowano je niefortunnie na 11 września 2001. W trakcie wspaniałej uroczystości, urządzonej z wielką pompą, doszły nas wieści o atakach terrorystycznych w USA  z powodu tej tragedii uroczystość została „wygaszona”, a jej część artystyczna stonowana.

Swego czasu miałem zaszczyt przeprowadzić z Pana ojcem dłuższy wywiad. On wtedy powiedział takie zdanie: „Piszę książki, bo nic nie robić jest strasznie nudno”. Czy można powiedzieć, że jego egzystencją kierowało pragnienie
żyć „nie nudno”?

Wydaje mi się, że główną motywacją ojca do pisania była ciekawość; książki w gruncie rzeczy pisał dla siebie, tzn. sam od siebie chciał się różnych rzeczy dowiedzieć. Fundamentalne pytania filozoficzne, na które być może nigdy nie poznamy satysfakcjonujących odpowiedzi, próbował prezentować w taki sposób, żebyśmy albo ujrzeli je w innym świetle, albo dowiedzieli się czegoś nowego o nas samych.
Ojciec rzeczywiście rozpieszczał mnie w dzieciństwie, kupując mi niezliczone ilości zabawek. Z perspektywy czasu myślę, że moje pojawienie się na świecie pełniło także funkcję listka figowego  ojciec bardzo lubił zabawki i już jako dorosły człowiek, a na dekadę przed moim przyjściem na świat, kupował je regularnie: modele kolejek, nakręcane roboty, modele samochodów, samolotów, piszczący banan, pozytywki. Poświęcał mi też sporo czasu, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie, choć do jego gabinetu nie zawsze można było wejść, bo czasami przezornie zamykał się na klucz.


5 października 2016


oprac.©kkuzborska

09 maja 2026

Lem Stanisław (1921-2006) – Film biograficzny


Stanisław Lem  chłopiec ze Lwowa,
który stał się prorokiem przyszłości.

Film
Film dokumentalny o pisarzu


realizacja: S. Wiśniewiecki

Pełna biografia największego polskiego pisarza dwudziestego wieku! Drodzy widzowie, zapraszam państwa w niezwykłą podróż przez życie i twórczość człowieka, który z mroku dwudziestego wieku wydobył światło najbardziej przenikliwej myśli, jaka wyszła spod polskiego pióra w czasach powojennych. Stanisław Herman Lem – pisarz, filozof, futurolog, człowiek, którego książki przetłumaczono na ponad pięćdziesiąt języków w nakładzie przekraczającym sto milionów egzemplarzy.

W filmie dokumentalnym odkryjemy razem historię, której nie opowiadają szkolne podręczniki. Historię lwowskiego chłopca z inteligenckiej rodziny, który w czerwcu tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku zdał maturę z marzeniami o studiach, a kilka miesięcy później zobaczył upadek swojego świata. Historię dwudziestoletniego studenta medycyny, który w czasie niemieckiej okupacji stał pod murem płonącego więzienia we Lwowie, czekając na strzał, który nigdy nie padł. Historię pisarza, który z własnej traumy Holokaustu uczynił najgłębszą refleksję o naturze zła w nowoczesnym świecie.

Poznamy Lema jako autora Solaris – powieści, która zrewolucjonizowała światową fantastykę naukową i stała się klasyką literatury. Zrozumiemy jego słynny konflikt z Andriejem Tarkowskim o filmową adaptację tego dzieła. Zanurzymy się w świat Cyberiady, Bajek robotów i Dzienników gwiazdowych – arcydzieł absurdu i czarnego humoru, w których ukrył swoje najbardziej osobiste doświadczenia.

Odkryjemy, jak w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym roku, w czasie komunistycznej Polski, przewidział rzeczywistość wirtualną, sztuczną inteligencję i inżynierię genetyczną w swoim monumentalnym dziele
Summa technologiae. Opowiem również o jego latach emigracji w Wiedniu podczas stanu wojennego, o powstaniu Prowokacji – tekstu, w którym Lem dokonał najbardziej wstrząsającej analizy Holokaustu i natury nowoczesnego zła. Zakończymy opowieść powrotem do Krakowa, ostatnimi latami w domu w Klinach i odejściem pisarza dwudziestego siódmego marca dwa tysiące szóstego roku.

To opowieść o człowieku, który nie dał czytelnikowi pocieszenia, ale dał coś trudniejszego i cenniejszego – prawdę. Prawdę o granicach ludzkiego poznania, o źródłach zła, o potędze kiczu moralnego, o tym, dlaczego technologia nie zbawi człowieka, skoro człowiek się nie zmienia. W epoce, która coraz bardziej przypomina tę, od której Lem uciekał, jego myśl staje się coraz bardziej potrzebna. Film powstał na podstawie starannie zebranych źródeł biograficznych, świadectw współpracowników pisarza, analiz literaturoznawczych i badań nad jego dorobkiem. Zapraszam do uważnego wysłuchania tej historii – historii jednego z największych polskich twórców wszechczasów.

Autor tekstu i kanału
Stanisław Wiśniewiecki

Więcej o pisarzu
solaris.lem   lem/ksiazki

oprac.©kk

08 maja 2026

Quentin Tarantino – filmy




Quentin Tarantino (...) zachwyca błyskotliwym poczuciem humoru i prowokuje wyrazistymi sądami na każdy temat. Przede wszystkim jednak zaraża czystą miłością do kina, które poprawia błędy rzeczywistości, a nawet zmienia bieg historii.

Quentin (1963) miłość do kina odziedziczył po matce. Od 1965 roku mama (już 18-latka) często zabierała go do kina. W wieku 22 lat zatrudnił się w wypożyczalni kaset wideo. Dzięki temu, jak sam twierdzi, mógł oglądać wszystkie filmy, na jakie miał ochotę.

Pracował na jednej zmianie z innym maniakiem kina Rogerem Avarym (późniejszym współscenarzystą Pulp Fiction) spędzali całe godziny dyskutując o filmach i wymyślając własne fabuły. Pierwszy film, który przyniósł Quentinowi rozgłos, to Wściekłe psy (1992), w którym był scenarzystą, reżyserem i aktorem. Dzięki popularności, do filmu Pulp Fiction (1994) pozyskał swoich wymarzonych aktorów – Bruce'a Willisa i Johna Travoltę.

Rok 1994 okazał się prawdziwym przełomem w karierze reżysera. Pulp Fiction uhonorowano Złotą Palmą na festiwalu w Cannes. Tarantino dostał Złoty Glob za scenariusz i siedem nominacji do Oscara – walkę o miano najlepszego filmu przegrał z filmem Forrest Gump, ale ostatecznie otrzymał wraz z Avarym statuetkę za najlepszy scenariusz oryginalny.

Bękarty wojny to jedno z najwyżej ocenianych dzieł Quentina Tarantino. Łączy czarny humor, inscenizacyjny rozmach i wiarę w siłę kinowego spektaklu. Skłania do refleksji nad najnowszą historią i sposobami przedstawiania jej w sztuce.
Akcja filmu rozpoczyna się w okupowanej Francji podczas egzekucji rodziny Shosanny Dreyfus (Mélanie Laurent), której dziewczyna jest świadkiem. Stracenia dokonuje nazistowski pułkownik Hans Landa (Christoph Waltz). Shosannie udaje się uciec i wyjechać do Paryża, gdzie jako właścicielka kina, przyjmuje nową tożsamość. W innym miejscu, w Europie, porucznik Aldo Raine (Brad Pitt) organizuje grupę żydowskich żołnierzy, którzy mają dokonywać aktów zemsty...

Film przedstawia alternatywną historię II wojny światowej,
w której oddział amerykańskich żołnierzy żydowskiego pochodzenia przeprowadza krwawą zemstę na nazistach w okupowanej Francji. Jest luźną fantazją historyczną, skupiającą się na temacie sprawiedliwości i zemsty.


Obecnie Tarantino jest prawdopodobnie jednym z najchętniej oglądanych i najczęściej dyskutowanych reżyserów. Przez wielu krytyków przedstawiany jest jako twórca postmodernistyczny. 

Źródło: filmweb


oprac.©kuzborska

07 maja 2026

Sławomir Kuszczak – Paradoks powtórzenia


7-31 maja 2026
Galeria Fotografii ZPAF
Wrocław, Świętego Marcina 4

Noc Muzeów: 16 maja 2026, w godz. 18-23.


Kurator wystawy: Michał Pietrzak

"Paradoks powtórzenia" i "Nie wprost" to dwie wystawy: fotografii we wrocławskiej Galerii Fotografii ZPAF i malarstwa w wałbrzyskim Muzeum Porcelany, Galerii BWA, których autorem jest Sławomir Kuszczak. Dwa różne media, a jednak jest to ten sam wizualno-filozoficzny traktat afirmujący nasze ludzkie bycie. Można je oglądać do końca maja 2026.

Henri Cartier-Bresson szukał w swojej twórczości decydującego momentu – tego jednego, doskonałego zbiegu wizualnej doskonałości, która definiuje rzeczywistość. Mnie natomiast, paradoksalnie, od wielu lat – zarówno w malarstwie, jak i w fotografii – fascynuje powtórzenie. Powtórzenie nie jako naprawa błędu czy wykonanie kopii, lecz jako sposób na dobre bycie. Jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz – znają to wszystkie dzieci, które nie chcą rezygnować z przyjemności; znają to także dorośli, których cieszy każdy dzień świadomego życia. Być co dnia, codziennie malować, fotografować, kochać, cieszyć się, cierpieć… BYĆ.

Jedną z ciekawszych refleksji nad powtórzeniem odnajdujemy w myśli duńskiego filozofa Sørena Kierkegaarda. Według tego chrześcijańskiego myśliciela powtórzenie jest dla człowieka szansą, ponieważ umożliwia świadomy wybór, u którego podstaw leży idea wolnej woli. Jesteśmy wolni: powtarzając, decydujemy świadomie, ale jednocześnie ponosimy konsekwencje naszych wyborów. Coś za coś. Z jednej strony Kierkegaard uwalnia nas od obowiązków narzucanych przez estetyzm – nie musimy dążyć do unikatowej doskonałości ani poświęcać całego życia, by osiągnąć społecznie wyobrażony ideał. Możemy powtarzać, możemy afirmować nasze codzienne bycie, ale musimy wziąć za nie odpowiedzialność. W ten sposób stajemy się podmiotami etycznymi. Odpowiedzialność za powtórzenie uczy nas pewnej strategii: nie chodzi tu o wysiłek czy mozół, lecz o radość. Mamy prawo cieszyć się naszym byciem, jakiekolwiek by ono nie było.

S. Kuszczak


Sławomir Kuszczak. Urodzony w 1966 roku w Rawiczu. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu (malarstwo) i Akademii Sztuk Pięknych w Lublanie (grafika). Dyplom z malarstwa, z wyróżnieniem w pracowni profesora Jana Świtki. Jako wykładowca związany z macierzystą uczelnią od 1990, obecnie w Uniwersytecie Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu prowadzi XII Pracownię Rysunku. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki. Dwukrotny laureat Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie. Autorskie prace malarskie, rysunkowe, graficzne i fotograficzne prezentował na ponad stu indywidualnych i zbiorowych wystawach w kraju i za granicą.


01 maja 2026

Michał Marek – Na Sentinelu


Na Sentinelu jeszcze palą się ogniska
24 kwietnia – 29 maja 2026
Galeria na piętrze
Dzierżoniowski Ośrodek Kultury



I
To wystawa o potrzebie czuwania. O byciu tym, który widzi ogień, zanim stanie się światłem albo pożarem.
Na Sentinelu ogniska jeszcze nie wygasły.
To wystawa o pozostawaniu na granicy – tam, gdzie światło jeszcze się nie kończy, a cień nie daje już schronienia. Bo cień tylko z pozoru jest bezpieczny.
W rzeczywistości jest przestrzenią, w której dojrzewają idee: zarówno te, które budują, jak i te, które niszczą.
To wystawa o strażnikach. Nie tych, którzy pilnują świata, lecz tych, którzy czuwają nad tym, co w nas nieoczywiste, niewygodne, nieugaszone.
Bo najtrudniejsze czuwanie nie dotyczy innych. Dotyczy tego, co w nas jeszcze się tli.


II
Na Sentinelu ogniska jeszcze się palą.
To nie jest opowieść.
To jest miejsce.
Na uboczu.
Bez gwarancji sensu.
Nie wszystko tutaj chce być nazwane.
Nie wszystko powinno.
Malarstwo nie potrzebuje usprawiedliwień.
Wystarczy, że coś jeszcze się tli.


III

Na Sentinelu ogniska jeszcze nie wygasły.
Wystawa podejmuje problem granicy jako przestrzeni napięcia pomiędzy światłem a cieniem, obecnością a wycofaniem, bliskością a dystansem. Cień nie jest tu rozumiany jako strefa schronienia, lecz jako warunek ujawnienia – miejsce, w którym spotkanie staje się możliwe, choć nigdy nie osiąga pełnej stabilności.
W centrum tej wystawy nie ma przedstawienia, lecz relacja. Twarz nie funkcjonuje tu jako zamknięta forma, lecz jako wydarzenie: pojawia się i zaraz się rozmywa, opierając się próbom utrwalenia i jednoznacznego rozpoznania. W konsekwencji bliskość nie prowadzi do zjednoczenia, lecz odsłania dystans, którego nie da się całkowicie znieść.
W tym sensie czuwanie nie oznacza kontroli ani zabezpieczenia znaczeń. Jest raczej praktyką pozostawania przy tym, co nieprzejrzyste i nieostateczne – przy obecności, która wymyka się zawłaszczeniu i nie daje się w pełni nazwać.
Motyw ognia wyznacza tu graniczną figurę napięcia: nie jako symbol idei, lecz jako znak tego, co trwa w stanie nieustannego przejścia – pomiędzy pojawieniem się a zanikiem, pomiędzy bliskością a jej niemożliwością.
Wystawa proponuje zatem rozumienie podmiotowości nie jako stabilnej tożsamości, lecz jako praktyki czuwania: bycia przy tym, co się jeszcze tli – i co nie daje się ani wygasić, ani uchwycić bez reszty.

Notatki autora

***
Michał Marek – absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych
im. Tadeusza Brzozowskiego w Krośnie. Dyplom z malarstwa
w Akademi Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu, w Pracowni prof. Aleksandra Dymitrowicza (2005).
Asystent prof. Janusza Jaroszewskiego w Katedrze Malarstwa
(2006-2022). Doktorat (2013), habilitacja (2025).
Prowadzi pracownię malarstwa na ASP we Wrocławiu (od 2023)
Więcej: asp.wroc.pl




oprac.©kk


24 kwietnia 2026

Stanielewicz Małgorzata – Hortus conclusus


Zamknięty ogród
6-27 maja 2026, wernisaż: 6 maja, godz. 18.
Międzynarodowe Centrum Sztuk Graficznych MSCG
Galeria Eksperyment, Kraków, Rynek Główny 29



foto©M.Stanielewicz


oprac.©kk

23 kwietnia 2026

Matoshniuk Olena – Codzienność


Wystawa: 1 maja – 7 czerwca 2026
Muzeum Filumenistyczne w Bystrzycy Kłodzkiej
Mały Rynek 1


Artystka prowadzi dialog z motywem ognia, rozumianym jako siła kształtująca współczesne doświadczenie – zarówno w wymiarze osobistym, jak i zbiorowym. Prezentowane prace łączy konsekwentne podejście artystki do tematu wojny, pamięci i codzienności. Matoshniuk nie operuje dosłownością ani obrazami przemocy. Zamiast tego analizuje mechanizmy, które kształtują nasze postrzeganie zagrożenia: rytuały, komunikaty, powtarzalne gesty, fragmenty rzeczywistości zapamiętane w momentach napięcia. Jej prace tworzą spójną narrację o współczesnym świecie, w którym płomień jest zarówno symbolem życia, jak i sygnałem alarmu. Wystawa otwiera przestrzeń do rozmowy o tym, jak funkcjonujemy w obliczu długotrwałego kryzysu, jak zmienia się nasza percepcja zagrożenia i jak sztuka może dokumentować te procesy. To wielowarstwowa opowieść, w której osobiste świadectwo splata się z refleksją nad uniwersalnymi mechanizmami zagrożenia i ludzkiej reakcji na przemoc.

Kuratorka: Karolina Jaworska

Olena Matoshniuk – absolwentka Wydziału Malarstwa ASP
we Wrocławiu, Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu
oraz Łuckiego Narodowego Uniwersytetu Technicznego.


oprac.©kk


19 kwietnia 2026

Po Sztuce – 75-lecie ZPAP


Pałac Hatzfeldów, Wita Stwosza 30, Wrocław
30 września – 30 października 2022 




Artyści

 Abel Adam, Abramski Klaudiusz, Aleksandrowicz Monika, Anniuk-Gulak Teresa, Babicka Anna, Bakalarczyk Rafał, Barska Ewa, Bator Manfred, Bogucka Małgorzata, Borkowska Marta, Borowska Lilianna, Brosiło Joanna, Buczacka Natalia, Cajdler Artur, Cajdler Marek, Cajdler Marta Magdalena, Chodorowicz Janusz, Chodorowska Maria, Chołuj Tomasz, Chotnicka-Świat Dagmara, Cieślikowska-Kulmatycka Michalina, Czok Bożena, Ćwikła Agnieszka, Danielewicz Marek, Deryng Grażyna, Drygas Renata, Dubiel Patrycja, Dudek-Dürer Andrzej, Dworski Jacek, Dworski Mateusz, Dyrda-Kortyka Krystyna, Gałuszka Anna, Gisges-Dalecka Aleksandra, Gładkow Paweł, Głuszek Andrzej, Głuszek Jerzy, Godszling Agnieszka, Graczyk Waldemar, Grójecka-Ratajczak Maria Wanda, Grzyb Marek, Guźda-Otwinowska Halina, Halikowski Zbigniew, Jackiewicz Agnieszka, Jackiewicz Bohdan, Jakubek-Wingloter Marek, Jakubów Jerzy, Jankowska-John Barbara, Janusz-Strzyż Anna, Jarosik Mariusz, Jasiński-Szela Kazimierz, Jesinowicz-Nguyen Anna, Jędrzejec Krzysztof Jerzy, Jędrzejewski Michał, Józefowski Eugeniusz, Kacalak-Sicińska Albertyna, Kamianowska Katarzyna, Karp Malwina, Kasińska Jolanta, Kazała Agnieszka Cecylia, Kazimierczak Małgorzata Marta, Kierzek Włodzimierz, Klimczak-Dobrzaniecka Anna, Kociński Mirosław, Kociołek Zuzanna, Komisaruk Jerzy, Kopeć-Szypłakowska Agnieszka, Korenkiewicz Małgorzata, Kortyka Stanisław Ryszard, Kosmala Agata, Krężlak Robert, Krzyżanowska Elżbieta Maria, Kucharska Magdalena, Kucharski Andrzej, Kulesza Maria, Kulpa Katarzyna, Kułacz-Karpiński Krzysztof, Kuranda Tadeusz, Kuszczyńska Anna, Kutera Anna, Larina-Dzimira Anna, Lewandowska Barbara, Liszkowski Witold, Makarewicz Zbigniew, Makowska Katarzyna, Makowski Krzysztof, Malicka-Zamorska Anna, Marciniak Adam, Markiewicz Barbara, Markowicz Jolanta, Matuszczyk Michał, Mielniczyk Anna, Mikołajek Jan, Mikołajek Mariusz, Mlek-Lipińska Jadwiga, Momot Marta, Motylski Janusz, Nawrocki Łukasz, Nitka Jolanta, Nitka Zdzisław, Okoń-Rudnicka Natalia, Olech Anna, Olszewski Tomasz, Pabiańczyk Henryka, Pachecki Piotr, Pałka-Szyszka Danuta, Panufnik-Dworska Ewa, Pawlak Kazimierz, Pietrzak Michał, Pławska-Jackiewicz Krystyna, Poradowska-Werszler Ewa Maria, Prokopowicz Marzena, Przepiórkowska Elżbieta, Pukocz Wojciech, Rogala Maria, Ropelska Barbara, Rozpondek Krzysztof, Rybak Dagmara, Sajdok Maria, Sarzyńska Janina, Sibera Alina, Siomkajło Barbara, Smoliński Eugeniusz, Spychalska-Menażyk Marzena, Stanielewicz Małgorzata, Strzyż Jakub, Surina Olena, Szczepaniak Krystyna, Szczyrbuła-Mazurczyk Katarzyna, Szpakowska-Kujawska Anna, Szutter Edward, Ślusarski Bartosz, Teper Joanna, Terlikowska Elżbieta, Truss Krzysztof, Ukleja Bogusław, Walczak-Jackiewicz Ewa, Werszler Honorata, Werszler Jerzy, Werszler Rafał, Wiącek Stanisław, Wieczorek Robert, Więckowski Ryszard, Włodarczyk Adam, Wodiczko Maciej, Wolańska Marta, Wołczuk Marian, Wójcik Igor, Wójcik Witold Vito, Wysocki Stanisław, Zaborski Maciej, Zawalińska Anna, Ziemba Paulina, Zyśko Aleksander, Żelechower-Aleksiun Mira.


zdjęcia©pk

oprac.©kk



17 kwietnia 2026

Elżbieta Terlikowska (1947-2026) odeszła do gwiazd


Artystka odeszła 12 kwietnia 2026, zostawiając doskonałe dzieła malarsko-scenograficzne jako scenograf, kostiumolog.

Studiowała na Wydziale Projektowania Form Przemysłowych
 w PWSSP we Wrocławiu. 

Dyplom pod kierunkiem profesora Krzysztofa Meissnera
 uzyskała w 1974 roku. Obroniła również dyplom z malarstwa
 w pracowni profesora Józefa Hałasa.
 Uprawiała także grafiką użytkową i małą formą graficzną.
Otrzymała Nagrodę Roku ZPAP ex aequo
z prof. Wandą Gołkowską za najlepszą wystawę 2006 roku. 

Jako scenograf artystka zadebiutowała w 1986 roku,
projektując i kostiumy do 
Nowego Wyzwolenia 
wg Witkacego w reżyserii Jerzego Bielunasa
w Operze Wrocławskiej. Brała udział w licznych
wystawach indywidualnych oraz realizacjach
scenograficznych i telewizyjnych.

Terlikowska Elżbieta

Terlikowska Elżbieta

Terlikowska Elżbieta

Terlikowska Elżbieta

 

Cicha obecność, 2014

 

Wczorajszy wieczór, 2011

Wystawie towarzyszył katalog z tekstem Krzysztofa Kucharskiego: Ile dusz jest w jednej Lalce.
Więcej zdjęć: Wczorajszy wieczór

Decorum, 2004
Galeria Miejska, Wrocław

(...) Ponad 70 dotąd niepokazywanych kolaży, rysunków, obiektów. Ozdobnych w najmniejszym calu, zalotnych i nostalgicznych. Jej kompozycje utkane są z tysięcy kawałków folii, papierków, maźnięć farby, szwów i aplikacji. Te obrazy-kolaże, obrazy-poduszki, obrazy-suknie budują opowieść o potrzebie piękna i o niestałości świata. Samotne wizerunki Japonek, multiplikujące jedną twarz w wielu orientalnych ozdobach, równie odosobnione Europejki, zatopione w masie wzorzystych dekoracji, zdają się trwać w swej ekshibicji, wystawiają się na pokaz, jakby przed momentem zeszły z wybiegu, gdzie prezentowały najnowszą kolekcję mody, czy też z okładki kolorowego czasopisma.

Fragment tekstu, autor (–), "GW", 29.09.2004

Artystkę uhonorowano wieloma prestiżowymi nagrodami
z zakresu plastyki i scenografii w kraju i za granicą, m.in.

  • Stypendium Rządu Włoskiego (Akademia Sztuk Pięknych), Wenecja
  • Nagroda i stypendium W. Cwenarskiego, Wrocław
  • Nagroda na 10. Festiwalu Malarstwa Współczesnego, Szczecin
  • I i II nagroda na Konkursie Malarskim im. Spychalskiego, Poznań
  • Nagroda Dziennikarzy w Westfalii za najciekawszą ekspozycję roku, Hannover
  • Złote Maski – jedna w Rosji (spektakl Don Huan, Sankt Petersburg), dwie w Katowicach
  • Złota Pacynka, spektakl teatralny dla młodzieży
  • Nagroda za kostiumy, Quadriennale, Praga
  • Nagroda Miasta Wrocławia za całokształt twórczości 
Więcej