02 września 2026

Aleksander Sielicki: Spójrz w niebo – Westerplatte


Spójrz w niebo – Westerplatte 

1 września 1939 roku – dzień na zawsze zapisany
w historii Polski. Ta praca jest refleksją nad pamięcią, siłą
i niezłomnym duchem narodu A. Sielicki z Toronto

Aleksander Alex Sielicki: Spójrz w niebo – Westerplatte

z serii Teoria strun, 2026, olej+acryl i drewno, 45,5×46,5 cm



In memory of the 15th anniversary
of my brother Andrzej's passing

01 września 2026

Prezydent Karol Nawrocki – Westerplatte 87. rocznica (1939-2026)


Westerplatte

87. rocznica wybuchu II wojny światowej

1 września 2026


Drogi Narodzie, Polki, Polacy, Szanowny Panie Marszałku,
Drogi Panie Premierze, Panie Ministrze, Szanowna Pani Prezydent
Miasta Gdańska, Drodzy Generałowie, na czele z szefem Sztabu
Generalnego Wojska Polskiego, Drodzy Goście, Szanowni Państwo


Pamięć o 1 września wymaga od nas prawdy i odpowiedzialności, a prawda ma swoje symbole, ma swoje fakty, prawda ma też swoje znaki. Z całą pewnością najważniejszym symbolem dla Polaków, jednym z najważniejszych dla całej II wojny światowej, jest Westerplatte. Westerplatte, na którym heroiczni, bohaterscy żołnierze polscy – ta niewielka garstka ponad 200 żołnierzy polskich – nie tylko walczyli z przeważającą siłą niemieckiego wroga; walczyli na lądzie, bronili się przed atakiem z powietrza i z wody. Tu na Westerplatte wykuwał się także archetyp polskich postaw w czasie całej II wojny światowej na wszystkich szerokościach geograficznych, gdzie polski żołnierz walczył o wolność innych narodów, ale gdzie umierał zawsze tylko dla Polski. 


Szanowni Państwo, znakiem Westerplatte jest Cmentarz Żołnierzy Wojska Polskiego na Westerplatte, który powstawał w bólach. Przez kolejne dekady szczątki żołnierzy
z Westerplatte taplały się w błocie i krzakach Westerplatte, Polska po nich nie sięgnęła. A gdy szukaliśmy ich w Muzeum II Wojny Światowej razem z archeologami, wielu to krytykowało.

Prawda ma swoją cenę także w XXI wieku, ale zawsze warto tę cenę zapłacić, bo dzisiaj wspólnie z panem premierem mieliśmy okazję, wielki zaszczyt i honor oddać cześć naszym żołnierzom. Tak jak Westerplatte jest symbolem walki, tak symbolem niezasłużonego cierpienia jest Wieluń – miasto zbombardowane przez Niemców we śnie. Ten symbol walki i symbol cierpienia mówią tak wiele o II wojnie światowej.

To, co jednak najważniejsze, co trzeba pamiętać, to że 1 września 1939 roku rozpoczęła się hekatomba, pandemonium.

1 września było bramą do hekatomby i pandemonium wyrządzonych narodowi polskiemu przez Niemców i przez Sowietów. Sześć milionów zamordowanych polskich obywateli, 17 procent obywateli II Rzeczypospolitej – co szósty Polak;
wśród nich blisko 90 procent cywilów. 


Spójrzcie Państwo dookoła – co szósty Polak zginął w czasie II wojny światowej.
O tym nie możemy zapomnieć – nie możemy zapomnieć tu na Westerplatte i nie możemy zapomnieć każdego dnia, podejmując nasze decyzje. I choć wielu z Państwa powie, że to są fakty dobrze znane na temat II wojny światowej, to prawda
i odpowiedzialność wymagają z jednej strony ich powtarzania, ale z drugiej strony wymagają od dziś rządzących także świadomości, że istnieje prawda o II wojnie światowej, która jest tak słabo słyszalna u naszych zachodnich sąsiadów – u naszych sojuszników w Berlinie, w Niemczech. Prawda, której nie zna albo nie chce poznać Europa. Prawda, która nie dociera za Atlantyk. Prawda, z którą wielki problem mają niestety także dzisiaj rządzący.

Musimy wszyscy powtarzać i uzmysłowić sobie, choć to boli, ale jest potrzebne,
że Niemcy nie potrzebowały Adolfa Hitlera, żeby gardzić Polską, Polkami, Polakami i polskością. Przykładów na to jest za wiele. Już w XIX wieku liberalni literaci, politycy, wielkie marki liberalnej pruskiej literatury z pogardą pisali o Polsce, Polakach, Polkach, o polskości, mówiąc o nas, że jesteśmy „Irokezami ze Wschodu”. 


Kontynuatorką tej antypolskiej histerii i antypolonizmu była demokratyczna już Republika Weimarska, w której antypolonizm był w centrum kultury politycznej. Antypolonizm był tym, co łączyło lewicę z prawicą przez niemieckich liberałów w demokratycznej Republice Weimarskiej. Przykładów tego jest wiele. W 1920 roku, gdy Polacy bronili się przed bolszewikami – bronili i Europy przed bolszewikami,
i weimarskich Niemiec przed bolszewikami – szef Reichswehry, Hans von Seeckt,
pisał wprost, że „jeśli diabeł będzie chciał zabrać Polskę, to powinniśmy w tym mu pomóc”. Takie same słowa wypowiadali niemieccy dyplomaci w okresie międzywojennym, laureaci Nagrody Nobla, kanclerz Niemiec Joseph Wirth, który pisał i mówił wprost z nieskrywaną do Polaków agresją, że Niemcy znów muszą stać się sąsiadem Rosji, a Polska musi zostać zdruzgotana. Rosja zresztą w okresie międzywojennym – ta bolszewicka, dojrzewająca do ogromnego, przerażającego sowieckiego totalitaryzmu – była głównym partnerem Republiki Weimarskiej.
To zbliżenie trwało długo przed tym, gdy przyszedł Adolf Hitler i gdy podpisano pakt Ribbentrop-Mołotow. W 1931 roku Republika Weimarska była największym handlowym partnerem Związku Sowieckiego i ta współpraca trwała na dobre.

Przypominają się, Drodzy Państwo, relacje już z XXI wieku, gdzie tuż przed katastrofą, której świadkiem i współuczestnikiem jesteśmy dzisiaj, historia się powtórzyła, gdy polski prezydent śp. Lech Kaczyński, gdy Polska, gdy politycy przestrzegali przed tym, czym są handlowe, finansowe relacje z Federacją Rosyjską, a Niemcy i Europa nie słuchali. Inwestowali kolejne miliony euro w Federację Rosyjską, która wywołała kolejną wojnę. 


To wszystko – ta histeria, pogarda Prusaków i demokratycznej Republiki Weimarskiej – doprowadziło do tragedii II wojny światowej. Wszystko to wydarzyło się, zanim podpisano pakt Ribbentrop-Mołotow, zanim Adolf Hitler w Obersalzbergu krzyczał do oficerów niemieckich: „Bądźcie bezlitośni, bądźcie brutalni, zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem”, zanim były Westerplatte, Wieluń, Warszawa i Kępa Oksywska. Politycy nie zauważyli tego, co się dzieje, albo nie reagowali; nie mieli odwagi, nie ponieśli odpowiedzialności.

Dziś, w XXI wieku, w 2026 roku, kiedy – jak wierzę – z naszymi zachodnimi sąsiadami mamy tego samego wroga, czyli Federację Rosyjską, która destabilizuje całą sytuację w naszym regionie i morduje znów tak jak przed wiekami i dekadami.

Dziś, kiedy wspólnie z naszymi zachodnimi sąsiadami jesteśmy w Unii
Europejskiej i w Sojuszu Północnoatlantyckim, potrzebujemy odwagi cywilnej,
potrzebujemy odpowiedzialności, potrzebujemy zdecydowania polskich polityków
i niemieckich polityków.

Powiem więcej: potrzebujemy też odwagi cywilnej i służenia Rzeczypospolitej Polskiej ze strony niemieckich stronnictw w Polsce. Potrzebujemy też zrozumienia
tej sytuacji przez wszystkich historyków i polityków wychowanych przez niemieckie fundacje, bowiem odpowiedzialność jest zbyt wielka. Wszyscy musimy być razem
i rozumieć pełnię historii II wojny światowej i drogi do 1 września 1939 roku. Potrzebujemy realizacji naszego układu o dobrym sąsiedztwie sprzed 35 lat.

Jeśli Europa ma być razem, jeśli sojusz ma być realny, jeśli dobre sąsiedztwo
albo przyjaźń ma być realizowana, potrzebujemy w końcu czynów,
a nie tylko pięknych i okrągłych słów.

Bo nie można – Szanowny Panie Premierze, Drogi Panie Ministrze, Drodzy Państwo
– przejść obojętnie wobec tego, że 35 lat od podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie z naszymi dzisiejszymi sąsiadami z zachodu wciąż nie mamy pomnika poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej w Berlinie; zamiast niego stoi kamień przywieziony przez ciężarówkę.

Dziękuję wszystkim Polakom, dziękuję wszystkim Niemcom, którzy zabiegają o to, aby ten pomnik powstał. Ale to nie jest realny sojusz i realna przyjaźń, jeśli nie możemy postawić pomnika polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie, jeśli polska mniejszość w Niemczech nie ma takich samych praw jak mniejszość niemiecka
w Polsce, jeśli Dom Polski w Bochum nie może powstać. To mamy prawo obawiać się, czy dzisiaj nasi zachodni sąsiedzi poza okrągłymi słowami, pięknymi gestami
i wspaniałymi deklaracjami nie traktują nas tak jak Republika Weimarska. Czy za moment poza tymi deklaracjami nie zaczną robić biznesu z Federacją Rosyjską
tak jak w XXI wieku.

To jest ta odpowiedzialność i zadanie dla polskiego Prezydenta, dla polskiego rządu, o którym tak pięknie mówili harcerze. Tego dzisiaj potrzebują Polska i Polacy
w kwestiach symbolicznych, ale też w kwestiach zasadniczych.

Reparacje i zadośćuczynienie Polsce powinny zostać wypłacone – nie tylko dla przeszłości, dla sprawiedliwości historycznej, ale dla przyszłości.

Świat, Panie Premierze, postawił nas w takiej sytuacji, że prawdziwa, twarda, sojusznicza deklaracja wobec Polski wymaga tego, aby nasi sojusznicy z Berlina,
nasi sąsiedzi wypłacili nam zadośćuczynienie, które Polska przekaże na Polskie Siły Zbrojne, na polski przemysł zbrojeniowy, abyśmy nie musieli brać zachodnich kredytów, abyśmy dostali to, co nam się należy.

Dlatego – aby przyjaźń i sojusz stały się realne – apeluję stąd, z Westerplatte,
do kanclerza Niemiec, do narodu niemieckiego: załatwmy sprawę reparacji
i zadośćuczynienia z myślą o sprawiedliwości historycznej, ale też z myślą
o przyszłości.

Dziś Polska jest twierdzą Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodzie, dziś te reparacje mogą służyć bezpieczeństwu europejskiemu. Mogą być twardą deklaracją państwa niemieckiego, naszych sąsiadów, że myślimy o wspólnym, kolektywnym bezpieczeństwie w Europie. Wzywam też z Westerplatte i z serca zwracam się
do pana premiera, do pana ministra, do pana marszałka, do wszystkich stronnictw
w polskim parlamencie, do narodu polskiego: Bądźmy razem w tym dziele.
Proszę o wsparcie pana premiera i polskiego rządu w ubieganiu się o reparacje od naszych zachodnich sąsiadów – dla sprawiedliwości historycznej i dla naszej wspólnej przyszłości. Musimy być w tym razem i możemy to zrobić razem – to apel, który płynie z Westerplatte 1 września 2026 roku.

Drodzy Państwo, głośny artykuł Józefa Marii Bocheńskiego z kwietnia 1939 roku nosił tytuł „Nawet bez szans zwycięstwa”. Nawet bez szans zwycięstwa – jak pisał autor – każdy naród jest zobowiązany do tego, a pisał to z emocją chrześcijańską, katolicką, aby bronić się w obliczu nawet przerażającego wroga, nie może się poddać pod naporem siły; to obowiązek, to wielkie zobowiązanie, żeby bić się do końca.

O tym jest Westerplatte, o tym jest 1 września, o tym jest polskość, o tym jest Polska, tacy jesteśmy. Ale dzisiaj, w XXI wieku, bohaterstwo polskiego żołnierza
– to, które było, które jest i które zawsze będzie – nie może być alternatywą. Nie może być zastępstwem dla odpowiedzialności władz państwowych w mówieniu polskim głosem, w budowaniu realnych sojuszy, w ubieganiu się o kolejne inwestycje,
o rozbudowę Wojska Polskiego. Bohaterstwo polskich żołnierzy już nigdy nie może
być alternatywą dla odpowiedzialnych propolskich rządów wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej.

Naszym Westerplatte, moim Westerplatte, Westerplatte współczesnej Polski powinno być to, abyśmy byli twierdzą, która nie będzie się bronić, ale której nikt
nie odważy się nigdy zaatakować. Cześć i chwała bohaterom z Westerplatte.

Cześć i chwała obrońcom Polski z roku 1939 przed Niemcami i ich sojusznikami Sowietami.

Niech żyje Polska!


Źródło: prezydent.pl

zdjęcia: ©Mikołaj Bujak, KPRP


oprac.©kkuzborska

30 sierpnia 2026

Anna Wolska – Granice obecności

 

7-28 września 2026
Malarstwo
Miejska Galeria Sztuki MM

Chorzów, Sienkiewicza 3




Anna Wolska jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych
w Warszawie, dyplom w pracowni prof. Stanisława 
Kulona,
oraz Wydziału Sztuki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego
w Kielcach. W trakcie studiów na 
Wydziale Rzeźby ASP
gościnnie uczęszczała do pracowni malarstwa prof. Jerzego
Tchórzewskiego oraz 
prof. Zofii Glazer na Wydziale Grafiki.

Tytuł doktora uzyskała w 2019 roku, realizując
projekt malarski 
„Rzeczywiste-nierzeczywiste”
pod opieką merytoryczną prof. Urszuli Ślusarczyk
oraz dr hab. Marii Piątek 
na Wydziale Sztuki UJK. 

Obecnie dr Anna Wolska prowadzi zajęcia w Warszawskiej
Szkole Filmowej, 
Akademii WIT oraz na Wydziale Sztuki
Mediów ASP w Warszawie, gdzie kieruje autorską pracownią.


28 sierpnia 2026

Yayoi Kusama – Światło się rozprzestrzenia


Światło się rozprzestrzenia, a wokół mnie
zaczynają pojawiać się błyszczące rzeczy
8 października 2026 – 31 stycznia 2027

107 Bentencho Shinjuku-ku
Tokyo 162-0851 Japan






Wystawa eksploruje sztukę Kusamy z nowej perspektywy: światła. W jej rysunkach z lat 50. XX w. i kolażach stworzonych po powrocie do Japonii, obrazy zdają się wyłaniać z ciemności przepełnionej światłem. Seria Infinity Nets, stworzona podczas jej lat spędzonych w Stanach Zjednoczonych, tworzy efekt wizualny, w którym powierzchnia zdaje się emitować słabą poświatę, podczas gdy jej obrazy z lat 80. XX w. i późniejsze promieniują jasnym światłem poprzez obfitość żywych kolorów.

W niedawnej serii wielkoformatowych obrazów My Eternal Soul, którą można uznać za kulminację jej kariery artystycznej, metalowe powierzchnie lśnią na płótnach, podczas gdy jej użycie koloru rozszerza się w kierunku dwóch biegunów surowej monochromatyczności i wybuchowej polichromii. Ta eksploracja światła przewija się przez całą sztukę Kusamy.

W jej lustrzanych pokojach, gdzie lustra i elektryczne światła tworzą iluzję nieskończonej przestrzeni, oraz w jej grafikach i rzeźbach zawierających brokat, światło ewoluowało z przedmiotu reprezentacji w integralny element samego dzieła. Na wystawie prezentowana jest również wielkoformatowa rzeźba pokryta mozaiką lśniącą metalowymi płytkami, a także zewnętrzna rzeźba drabinowa z lustrami, która jest prezentowana w Japonii po raz pierwszy. Wszystkie te prace ukazują zróżnicowaną ekspresję światła, stworzoną przez różnorodne materiały. Nieziemskie migotanie, które wytwarzają, zdaje się rozszerzać, aż pochłonie widza.
Dla Kusamy światło jest zarówno źródłem kreacji, jak i środkiem wyrazu. Zapraszamy do śledzenia jej twórczej podróży, podczas której przekształca nieustanny blask swojego wewnętrznego świata w bogaty i różnorodny dorobek.



oprac.©kkuzborska

26 sierpnia 2026

Yayoi Kusama (1929-2026)


Yayoi Kusama
urodziła się 22 marca 1929
Matsumoto, Prefektura Nagano, Japonia
zmarła: 14 sierpnia 2026, Tokio, Japonia
w wieku 97 lat


W ciągu ostatnich kilku lat Kusama stała się ikoną o zasięgu globalnym. Tate Modern w Londynie i Whitney Museum w Nowym Jorku zorganizowały retrospektywy jej prac. 
Polka dots | Kropki stały się rozpoznawane na całym świecie. Mimo że nie miała zamiaru zwalniać, poważnie zaczęła myśleć o swojej śmiertelności. – Nie wiem, jak długo jeszcze pożyję, jednak po mojej śmierci nadejdzie nowe pokolenie, które pójdzie w moje ślady – mówi artystka. – Byłabym zaszczycona, gdyby ludzie nadal oglądali moje prace – mówi.

– Dotąd to ja wyjeżdżałam za granicę – opowiada 88-letnia Kusama, siedząc w wózku inwalidzkim przed swoim obrazem noszącym tytuł Ja, która przybyłam do wszechświata, podczas spotkania dla mediów w
Yayoi Kusama Museum. – Ale zaobserwowałam, że coraz więcej ludzi przyjeżdża zobaczyć moje prace tutaj, do Japonii – dodaje, odczytując to zdanie z oświadczenia, jakie ma w segregatorze z nakrapianą (jakżeby inaczej) okładką. – To dlatego zdecydowałam się założyć to miejsce, żeby ludzie mogli tu oglądać moje prace.

Tymczasem muzeum w całości poświęcone jej twórczości, zarządzane przez fundację, którą założyła, by móc wystawiać swoje instalacje i obrazy nawet po śmierci, oficjalnie zaczęło działać pierwszego października. Bilety wstępu umożliwiające zwiedzanie we wskazanych godzinach trafiły do internetowej sprzedaży w ubiegłym miesiącu i zostały wykupione do końca listopada.

Kusama na początku kariery zamieszkała w Nowym Jorku, gdzie spędziła 16 lat. Przyjaźniła się z artystami: Frankiem Stellą, Donaldem Juddem i Josephem Cornellem – z tym ostatnim była w związku. Doczekała się retrospektywnej wystawy w nowojorskim Whitney Museum i londyńskiej Tate.

W 1993 roku była pierwszą Japonką reprezentującą swoje państwo na Biennale w Wenecji. Została laureatką Nagrody Asahi za 2000 rok. W 2006 roku została nagrodzona Praemium Imperiale, nazywanym Noblem w dziedzinie sztuki, przez Japoński Związek Artystów. W 2008 roku jej najdroższa praca została sprzedana za 5,1 mln dolarów, co stanowiło rekordową cenę za pracę żyjącej artystkiW 2016 roku, w wieku 87 lat, Kusama została odznaczona najwyższym odznaczeniem narodowym, jakie może otrzymać japoński artysta, Orderem Kultury (Bunka-kunshō).

Źródła