27 marca 2026

El Greco – Ukrzyżowanie, 1597

Czas Wielkiego Postu przedwielkanocnego 2026

El Greco / Dominikos Theotokopulos


El Greco, Ukrzyżowanie, 1597


El Greco Tożsamość i pochodzenie 
El Greco (właśc. Domenikos Theotokopulos) urodził się w 1541 roku na Krecie (w Kandii lub Fodele), która należała wówczas do Republiki Weneckiej. Choć wywodził się z kręgu kultury bizantyjskiej i prawosławnej, większość życia spędził w Hiszpanii, stając się jednym z najważniejszych twórców tamtejszego renesansu i manieryzmu. Jego wyznanie pozostaje kwestią sporną wśród badaczy (między prawosławiem a katolicyzmem), choć jego dzieła uznaje się za filar sztuki kontrreformacyjnej. 

Okres włoski (ok. 1567–1577)
W młodości wyjechał do Wenecji, gdzie prawdopodobnie kształcił się w pracowni Tycjana. Inspirował się także twórczością Tintoretta i Bassana, od których przejął swobodę kompozycji i skłonność do wydłużania postaci. Około 1570 roku przeniósł się do Rzymu. Dzięki protekcji miniaturyzisty Giulia Clovia trafił na dwór kardynała Alessandra Farnese. W Rzymie studiował dzieła Michała Anioła i Rafaela, jednak jego bezkompromisowe opinie (m.in. krytyka Sądu Ostatecznego) doprowadziły do konfliktów ze środowiskiem artystycznym i prawdopodobnie przyspieszyły decyzję o wyjeździe.
 
Okres hiszpański i życie w Toledo (1577–1614) 
W 1577 roku El Greco osiadł w Toledo. Początkowo liczył na karierę na dworze króla Filipa II, jednak jego wizja Męczeństwa św. Maurycego nie zyskała uznania monarchy, co zamknęło mu drogę do pracy przy Escorialu. Artysta pozostał więc w Toledo, gdzie stał się cenionym malarzem lokalnej elity intelektualnej i duchownej. 

Życie prywatne 
Związał się z szlachcianką Jerónimą de las Cuevas, z którą miał syna Jorge Manuela. Syn został jego współpracownikiem, malarzem i architektem. El Greco prowadził dom o wysokim standardzie, posiadał bogatą bibliotekę i przyjaźnił się z najwybitniejszymi humanistami epoki (m.in. Antoniem de Covarrubias). 

Twórczość
Jego styl ewoluował w stronę skrajnego indywidualizmu. Cechuje go nadmierne wydłużenie sylwetek, nienaturalne światło i żywa, ekspresyjna kolorystyka. Do jego szczytowych osiągnięć należą: Obnażenie z szat, Pogrzeb hrabiego Orgaza, Widok Toledo oraz liczne cykle apostołów i wizje mistyczne.

Śmierć i pośmiertna sława 
Zmarł 7 kwietnia 1614 roku w Toledo. Przez niemal 300 lat jego twórczość była zapomniana lub wyszydzana (uważano go za obłąkanego, a jego styl przypisywano wadzie wzroku). Został odkryty na nowo dopiero pod koniec XIX i na początku XX wieku. Stał się inspiracją dla niemieckich ekspresjonistów oraz nowoczesnych artystów, którzy docenili w jego pracach uduchowienie, dynamizm i odwagę w deformowaniu rzeczywistości dla celów wyższej ekspresji artystycznej.


oprac.©kk

06 stycznia 2026

Oberländer Marek – Zbiór dzieł


Dar dla Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Halina Pfeffer-Oberländer, wdowa po wybitnym artyście Marku Oberländerze, podarowała Muzeum Narodowemu we Wrocławiu 472 prace na papierze. Najwcześniejsze z nich (z przełomu lat 40. i 50. XX w.) powstały w czasach szkolnych spędzonych przez artystę w Liceum Plastycznym w Warszawie oraz na początku studiów w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Większość późniejszych prac artysta tworzył we Francji: w Paryżu, Laversine, Nicei, Aix-en-Provence. Do najciekawszych należą rysunki koncepcyjne do jego ważnych cykli: „Garbate”, „Figury”, „Korzenie” oraz abstrakcyjne pejzaże
z Prowansji. Sporą grupę rysunków stanowią projekty ilustracji do publikacji wydawnictwa Iskry, do czasopism „Zwierciadło” i „Przegląd Kulturalny” oraz do albumu związanego z pamiętnym
V Międzynarodowym Festiwalem Młodzieży i Studentów z 1955 r.
Dotąd w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu znajdowały się 173 prace na papierze (grafiki, rysunki tuszem, gwasze, akwarele) tego artysty oraz 22 obrazy olejne na płótnie.

„Niecodzienna to sytuacja, szczególny to przypadek. Licząca 472 prace darowizna Haliny Pfeffer-Oberländer to wyjątkowy akt życzliwości i sympatii dla Muzeum Narodowego we Wrocławiu” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr. „Zapewne podyktowany tym, iż to w naszej kolekcji znajduje się pokaźny fragment spuścizny po Jej mężu, u nas też organizowane są wystawy poświęcone Jego pamięci i randze Jego dorobku artystycznego. Ta ostatnia sprzed przeszło roku „Marek Oberländer i Jan Lebenstein. Totemiczny znak figury ludzkiej”, której kuratorką była kustosz Magdalena Szafkowska, jest tego najlepszym dowodem.

Wyrażamy wielką wdzięczność jakże hojnej i wspaniałomyślnej Ofiarodawczyni. Dojrzałością swojej decyzji sprawiła, iż pamięć po Jej mężu będzie ponadczasowa. Muzeum staje się bowiem gwarantem tego, iż bogactwo naszej kolekcji jest tożsame z perspektywą dalszych badań nad twórczością Marka Oberländera, jej propagowaniem i upowszechnianiem.

I w ten oto sposób „przyszło złoto do złota". Scaliła się kolekcja wybitnego artysty. Dowód naszej pamięci o tej hojności damy wkrótce. Z okazji 75-lecia Muzeum Narodowego we Wrocławiu, dnia 13 lipca 2023 r. odsłonięta zostanie tablica z nazwiskami wyjątkowych Ofiarodawców. Wśród nich już na zawsze będzie widniało nazwisko Haliny Pfeffer-Oberländer.

 

Informacja prasowa
14 kwietnia 2022, 
Muzeum Narodowe we Wrocławiu


03 stycznia 2026

Ciąg Fibonacciego


Ciąg Fibonacciego to ciąg liczb naturalnych,
w którym każda kolejna liczba jest sumą dwóch poprzednich.
Zaczyna się zazwyczaj od 0 i 1.


Najważniejsze właściwości
  • Początek ciągu – 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55...
  • Złoty podział – stosunek dwóch kolejnych wyrazów ciągu dąży do liczby 𝜙(fi), która wynosi około 1,618
  • Zastosowanie – algorytmika, kryptografia, analiza rynków finansowych oraz modelowanie zjawisk przyrodniczych, np. układ płatków kwiatów, muszle

Gdzie występuje liczba phi? 

  • W naturze – nożna ją odnaleźć w budowie muszli ślimaków (spirala logarytmiczna), układzie płatków kwiatów, liści na łodydze czy w strukturze DNA 
  • W człowieku – wiele proporcji ludzkiego ciała jest bliskich 𝜙, np. stosunek całkowitego wzrostu do wysokości pępka czy odległości od ramienia do czubków palców do odległości od łokcia do palców
  • W sztuce i architekturze – nazywana "boską proporcją", była stosowana przez artystów takich jak: Leonardo da Vinci, np. Ostatnia Wieczerza, Mona Lisa, czy Michał Anioł: Stworzenie Adama, a także
    w architekturze starożytnej Grecji, np. Partenon
  • W designie – wykorzystywana w fotografii (siatka złotego podziału), projektowaniu logo oraz stron internetowych, aby nadać im naturalną harmonię.

Boska proporcja w ciele człowieka

Leonardo da Vinci – Człowiek witruwiański

Złoty podział Leonarda da Vinci jako „boska proporcja”
  • Jest nieskończoną liczbą często spotykaną w przyrodzie, sztuce i matematyce
  • Łączy idealne proporcje ciała z geometrią (kwadrat i koło), symbolizując harmonię człowieka z wszechświatem
  • Ukazuje dwie pozycje (ręce i nogi w górze i na boki) dla idealnego wpisania w figury
  • Symbolizuje doskonałość i proporcje człowieka jako miary wszystkiego, łącząc sztukę z nauką i anatomią
  • Ilustruje koncepcję rzymskiego architekta Witruwiusza, łącząc idealne ludzkie proporcje (harmonizujące z kwadratem) z idealnymi proporcjami koła, gdzie pępek jest centrum okręgu, a rozstawione ręce i nogi tworzą kwadrat 
  • Postać, przedstawiona w dwóch nałożonych na siebie pozach, z rękami i nogami w różnych rozstawach, ma pokazywać możliwości wpisania w obie figury geometryczne

oprac. © kkuzborska

25 grudnia 2025

Władysław Ślewiński (1856-1918)


Pejzaż morski z Bretanii, Francja, Bretania, 1911
olej, płótno, 80×115 cm, © Muzeum Narodowe w Kielcach

Spotkanie Władysława Ślewińskiego z genialnym postimpresjonistą Paulem Gauguinem stało się dla niego największą artystyczną inspiracją i zaważyło na jego twórczości i życiu. Ślewiński poznał go w sąsiadującej z akademią kawiarni Chez Madame Charlotte, w której spotykała się paryska cyganeria. Zafascynowała go pasja twórcza i nowatorstwo malarstwa Gauguina. Entuzjastycznie przyjął jego teorię głoszącą subiektywizm i swobodę wypowiedzi artystycznej, a także zerwanie z wszelką konwencją w dziedzinie sztuki. Wraz z innymi malarzami podążył za mistrzem do Bretanii, gdzie dołączył do utworzonej tam kolonii artystycznej, tzw. Szkoły Pont-Aven. To podczas tej wyprawy, jako 33-latek, po raz pierwszy zobaczył morze. I to ono stało się kolejną fascynacją i inspiracją początkującego malarza. Od 1889 roku Władysław spędzał na bretońskim wybrzeżu letnie miesiące, aż wreszcie po siedmiu latach osiadł na stałe w maleńkim Le Pouldu. Morze, które wkrótce stało się głównym bohaterem jego obrazów, miał teraz na wyciągnięcie ręki. Jeszcze bliżej brzegu zamieszkał w 1910 roku. Dom w nadmorskim Doëlan był ucieleśnieniem jego marzeń. Z okna widział rozbijające się fale i, jak twierdził, „miał ocean dla siebie”. Bez ograniczeń, o każdej porze dnia i nocy mógł obserwować żywioł wody targanej sztormami, roztrzaskującej się o przybrzeżne skały, a czasami wyciszonej i spokojnej. Nie poprzestawał jednak na podziwianiu tego widowiska z okien. 

[...] Jednocześnie Ślewiński zdaje się upraszczać wrażenie rzeczywistości, eliminuje to, co przypadkowe czy zmienne, tak aby jak najpełniej oddać istotę bretońskiego pejzażu. Powraca więc do idei syntetyzmu, a nawet kluazonizmu, które charakteryzowały dzieła malarzy ze szkoły z Pont-Aven. Nie są one jednak przyjęte bez refleksji, lecz osobiście przetworzone.

Choć morze na obrazach Ślewińskiego zmienia się z biegiem czasu, jeden motyw pozostaje niezmienny. Na płótnach istnieje tylko woda, powietrze i ziemia, nie ma w nich miejsca dla człowieka. Nie ma sztafażu, domów na brzegu, nadbrzeżnych roślin, morskich ptaków, czasami, choć bardzo rzadko, pojawi się maleńka żaglówka.

Morze, niebo i przybrzeżne skały wypełniają też całą przestrzeń kieleckiego Pejzażu morskiego z Bretanii. Sygnatura umieszczona w lewym dolnym rogu płótna nie pozostawia wątpliwości, że dzieło powstało w 1911 roku, a więc w drugim okresie „morskiej” twórczości Ślewińskiego. Sam obraz wydaje się jednak bliższy okresowi pierwszemu. Oto pod ołowianymi chmurami rozciąga się bezmiar wzburzonej wody. To, co prawda, nie sztorm, bo morskie fale nie osiągają gigantycznej wysokości, ale uderzają w skalisty brzeg z wystarczającą siłą, aby stworzyć kipiel pokrytą morską pianą, którą Ślewiński tak bardzo chciał malować prawdziwie. Tak jak niektórzy młodopolscy malarze wyspecjalizowali się w malowaniu śniegu, który przybierał na ich obrazach dziesiątki barw i odcieni, tak i przyjaciel Gauguina osiągnął mistrzostwo w malowaniu morskiej piany, która była tak samo wielobarwna jak śnieg. Na kieleckim obrazie piana mieni się odcieniami zieleni, żółci, różu, błękitu, wdziera się pomiędzy przybrzeżne skały, pokrywając je cieniutką warstwą wody. To rzeczywiście „piana”, a nie „wata”. Malowana szybkimi, lekkimi uderzeniami pędzla, tworzy płynną linię konturu. Podobnie malowane jest brunatno-oliwkowo-szmaragdowe morze, tak doskonale poznane przez malarza. Warto zwrócić uwagę, że na dalszym planie morskie fale zwieńczone grzywami piany obwiedzione są charakterystycznym konturem nawiązującym do gauguinowskiego kluazonizmu. 
Nad mrocznym krajobrazem wisi ciężkie ołowiane niebo. Jego barwa zdaje się wskazywać na porę dnia. Różowiejący horyzont i ciemniejszy odcień różu odbijający się w chmurach nad nim wskazują, że to zmierzch nadchodzący po pochmurnym burzowym dniu albo świt oczekiwany po burzliwej nocy. Tak czy inaczej, powoli nadchodzi uspokojenie. Podobnie jak w marynistycznej twórczości mistrza z Doëlan, w której już niedługo będą dominować jasne i spokojne widoki łagodnego oceanu.

Źródło: Magdalena Silwanowicz
https://mnki.pl/pl/obiekt_tygodnia/2025/
pokaz/605,pejzaz_morski_z_bretanii,3


24 grudnia 2025

Boże Narodzenie 2025


Szczęśliwych, zdrowych i rodzinnych świąt
Bożego Narodzenia 2024

Georges de La Tour – Boże Narodzenie
Musée des Beaux-Arts Rennes



05 grudnia 2025

Malicka-Zamorska Anna (1942-2025)


Anna Malicka-Zamorska (1942-2025) odeszła od nas 1 grudnia 2025

Pogrzeb Anny Malickiej-Zamorskiej odbył się 10 grudnia 2025 Rzymskokatolicka parafia pw. św. Jacka Wrocław-Swojczyce. Cmentarz przy ulicy Chałupniczej we Wrocławiu.

***
Rodzinie i Bliskim Anny składam serdeczne kondolencje, a Annie spokoju i pięknych snów w ogrodach wiecznej szczęśliwości.


Znakomite dzieła A. Malickiej-Zamorskiej Sny w ogrodzie, 2022 https://artwroc.blogspot.com/2022/03/malicka-zamorska-anna-sny-w-ogrodzie_9.html

A. Malicka-Zamorska – Medal Zasłużona dla Miasta Wrocławia
https://artwroc.com/malicka-zamorska-anna-2012

A. Malicka-Zamorska – Po drugiej stronie lustra 50-lecie pracy artystycznej, 2015 https://artwroc.com/malicka-zamorska-anna-po-drugiej

A. Malicka-Zamorska z rodziną, 2012 Pałac Królewski, 70-lecie urodzin https://artwroc.com/anna-malicka-zamorska-z-rodzina

A. Malicka-Zamorska – Ceramika, 2015, Pałac Wojanów

W Dolinie Pałaców i Ogrodów https://artwroc.com/malicka-zamorska-anna-ceramika

  
Mąż: Ryszard Waldemar Zamorski (1940-2008) https://artwroc.com/zamorski-ryszard-waldemar


oprac. © kkuzborska

15 listopada 2025

Pisownia liczebnika -pol



Pisownia liczebnika „pół” z innymi wyrazami sprawia użytkownikom języka kłopoty. 
Złożenia z członem pół pisze się łącznie: 𝘱ół𝘣𝘶𝘵𝘺, 𝘱ół𝘭𝘪𝘵𝘳𝘰𝘸𝘺, 𝘱ół𝘴𝘵𝘢ć, 𝘱ół𝘬𝘱𝘪ą𝘤𝘰, 𝘱ół𝘱𝘳𝘻𝘺𝘵𝘰𝘮𝘯𝘪𝘦.
Jeśli jednak w zdaniu dwa takie wyrazy złożone odnoszą się do jednego pojęcia, trzeba pisać je rozdzielnie:
𝘱ół 𝘴𝘱𝘢ł, 𝘱ół 𝘤𝘻𝘶𝘸𝘢ł; 𝘱ół 𝘬𝘱𝘪ą𝘤𝘰, 𝘱ół 𝘱𝘰𝘸𝘢ż𝘯𝘪𝘦.

Jest to trochę niekonsekwentne, dlatego nowe zasady ujednolicają tę regułę!
Od 2026 roku pisownia tych pojęć zawsze będzie łączna:
  •  Utwór półfantastyczny, półrealistyczny
  • Mówił półżartem, półserio
  • Ojciec półleżał, półsiedział
Jeśli liczebnik „pół” stoi przed wyrazem pisanym wielką literą, stawiamy po nim łącznik, np. pół-Polka, pół-Francuzka.

Z końcem 2026 roku ukaże się słownik ortograficzny Rady Języka Polskiego uwzględniający nowe zasady pisowni.


11 listopada 2025

Konopnicka Maria – Ojczyzna

Ojczyzna moja – to ta ziemia droga,
Gdziem ujrzał słońce i gdziem poznał Boga 
Gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła 
W polskiej mnie mowie pacierza uczyła. 

Ojczyzna moja – to wioski i miasta, 
Wśród pól lechickich sadzone od Piasta, 
To rzeki, lasy, kwietne niwy, łąki, 
Gdzie pieśń nadziei śpiewają skowronki. 

Ojczyzna moja – to praojców sława, 
Szczerbiec Chrobrego, cecorska buława, 
To duch rycerski, szlachetny a męski, 
To nasze wielkie zwycięstwa i klęski. 

Ojczyzna moja – to te ciche pola, 
Które od wieków zdeptała niewola, 
To te kurhany, te smętne mogiły 
Co jej swobody obrońców przykryły. 

Ojczyzna moja – to ten duch narodu, 
Co żyje cudem wśród głodu i chłodu, 
To ta nadzieja, co się w sercach kwieci, 
Pracą u ojców, a piosnką u dzieci!

10 listopada 2025

SynAlkaPono - Szczerze


Pono – Rafał Poniedzielski (1976-2025) nie żyje.
Znany polski raper miał 49 lat



(prod. soSpecial) - official video


18 czerwca 2025

Get-Stankiewicz w fotografii Jacka Samotusa


Jatkowisko 2025 – święto sztuki
Art and Prints Gallery Michała Kasprowskiego
Wrocław, Jatki 10
21 czerwca 2025, godz. 15.30
wernisaż wystawy Jacka Samotusa
prezentującej zdjęcia Eugeniusza Geta-Stankiewicza


fot. Jacek Samotus

fot. Jacek Samotus

fot. Jacek Samotus

fot. Jacek Samotus

fot. Jacek Samotus



O Artystach
Eugeniusz Get-Stankiewicz


Samotus Jacek (1943-2019)
artwroc.com/samotus-jacek


oprac:kk



17 czerwca 2025

Samotus Jacek (1943-2019) – artysta fotografik


O artyście



Jacek Samotus (1943-2019), polsko-australijski fotografik, wrocławianin. Przygodę z fotografią rozpoczął we wczesnej młodości. Wówczas najbardziej interesowała go fotografia artystyczna, awangardowa i fotografia mody. W 1979 roku otrzymał stypendium rządu austriackiego i wyjechał do Wiednia. Nowo uzyskana wolność dała Jackowi możliwość pełnej wypowiedzi artystycznej.

W nowym studio pracuje dla agencji reklamowych i magazynów, doskonaląc warsztat i unikalny styl, zacierający granicę między fotografią artystyczną a komercyjną. Po dwóch latach zamienia Wiedeń na Sydney, Australia. Pracuje tam przez wiele lat, osiągając sukcesy w pracy zawodowej jako komercyjny fotograf, jednocześnie nie zaniedbując fotografii artystycznej. Wystawia prace w Brukseli, Wiedniu, Sydney, Adelajdzie, Nowym Jorku, Bonn, Wenecji, Warszawie…

W poszukiwaniu nowych artystycznych wyzwań wyjeżdża do Nowego Jorku (1989), światowej stolicy fotografii. Zamieszkuje  w Fashion District na Manhattanie. Pracuje jako niezależny fotograf na zlecenia projektantów mody, magazynów, agencji teatralnych i reklamowych.
Jego prace publikują między innymi: „Vogue”, „Harpers Bazaar”, „Print Magazine”, „Elle”, „The New York Times”, „Not Only Black and White”, „Australian Creative”…

Jacek Samotus to mistrz fotografii artystycznej, jest też uznanym fotografem edytorial i reklamowym. W obiektywie kamery uwieczniał twarze między innymi celebrytów: Michael Crawford, Kurt Vonnegut, Jonathan Pryce, Lea Salonga, the Gilbert & George duo, Kelly Bishop and Michel York.

Wiele lat pracował w Londynie, Nowym Jorku, Sydney i Warszawie – gdzie był znanym i cenionym wykładowcą fotografii reklamowej w Związku Polskich Artystów Fotografików, a także w Photo Master Classes – które z sukcesem prowadził. W ostatnich latach życia zajął się wyłącznie fotografią artystyczną. Projekt – nad którym wówczas pracował to Flowers or Butterflies.

Autor ponad 40 wystaw indywidualnych i uczestnik zbiorowych w Europie, USA, Australii. Jego prace znajdują się w muzeach i prywatnych kolekcjach w Polsce, Australii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, USA, Austrii.


Tekst: Bożena Samotus


oprac:kk

 

03 stycznia 2025

Kapiści. Sto lat!


11 października 2024 – 6 kwietnia 2025 Muzeum Narodowe w Krakowie


Zygmunt Waliszewski, Autoportret, W loży, 1922 olej na tekturze, Muzeum Narodowe w Krakowie

Muzeum Narodowe w Krakowie świętuje setną rocznicę powstania jednej z najważniejszych dwudziestowiecznych grup artystycznych w Polsce. Komitet Paryski, którego członków zwano później kapistami (od skrótu KP), został zawiązany w 1923 roku przez studentów Akademii Stuk Pięknych w Krakowie ze względów praktycznych. Celem były paromiesięczne studia malarstwa w Paryżu, pod artystyczną opieką ich profesora – Józefa Pankiewicza.
Na wystawie zaprezentowano przede wszystkim wczesne prace kapistów, na których wspomniani mistrzowie odcisnęli wyraźne piętno. Choć grupa została zawiązana w celu utylitarnym, to jednak z biegiem czasu powstały – głównie dzięki Janowi Cybisowi – ogólne założenia jej „koncepcji malarskiej”. Zasadniczym zagadnieniem był dla nich kolor, który pojawia się na obrazie dopiero w zestawieniu z innymi kolorami i buduje bryłę, i przestrzeń. Używali sformułowanego przez Pankiewicza pojęcia „gry barwne”, a Józef Czapski wyjaśniał je tak: „Płaszczyzna gładka w zestawieniu z jaśniejszą plamą ciemnieje, przy ciemnej jaśnieje, płaszczyzna szara w zestawieniu z czerwoną plamą zielenieje itp.”. Kapiści malowali prawie wyłącznie z natury. Ponieważ treść nie była dla nich ważnym elementem, tematyka obrazów ogranicza się do krajobrazu i martwej natury, rzadko portretu. Jedynie Zygmunt Waliszewski – „cudowne dziecko” wśród kapistów – przedstawiał w często groteskowy, dynamiczny sposób relacje miedzy malowanymi postaciami, a temat miał dla niego duże znaczenie. Na wystawie wyróżniono jego dwa dwustronne obrazy. Pierwszy z nich to inspirowany awangardowym plakatem radzieckim Autoportret, na którego odwrocie znajduje się scena w loży teatralnej, przedstawiona w charakterystyczny dla autora, groteskowy sposób. Drugi to ogromny jak na prace kapistów zimowy widok miasteczka, na którego odwrocie widnieje renesansowa uczta – jeden z ulubionych tematów malarza na początku lat trzydziestych XX wieku. Przykładem powojennej twórczości członków grupy i radykalnej realizacji ich postulatów teoretycznych są bliskie reliefowi obrazy Jana Cybisa.

Kuratorom wystawy nie udało się odnaleźć żadnej pracy Janiny Przecławskiej, pierwszej żony Janusza Strzałeckiego.

Źródło: Wystawy, kapisci

02 stycznia 2025

Copernicus College – Świadomość


Kursy i wykłady akademickie
dostępne dla każdego bezpłatnie i online



Jak mózg tworzy nasze subiektywne doświadczenia?
Gdzie przebiega granica między tym, co świadome, a tym
co nieświadome? Czym nauka może wyjaśnić świadomość?

Czym jest świadomość? To jedno z najstarszych, najczęściej zadawanych, być może najdonioślejszych (a także najbardziej frustrujących) pytań stawianych przez filozofów, psychologów oraz prawdopodobnie większość istot, doświadczających własnego istnienia. Czy powyższe pytanie jest jednak właściwie zadane? Jeśli tak, to czy metoda naukowa może uchwycić wielowymiarowy i subtelny charakter subiektywnego doświadczenia? W jaki sposób to, co częstokroć postrzegane jest jako niematerialne, powiązać można z fragmentami tkanki biologicznej, umiejscawiając ból, smak wina oraz zrozumienie Freuda pomiędzy splotami neuronalnych połączeń? Czy można odseparować specyficzny wzór aktywności mózgu, odpowiedzialny za określone subiektywne doznanie od procesów, które go poprzedzają lub stanowią jego konsekwencje? Co sprawia, że człowiek zdaje sobie sprawę z pewnego aspektu rzeczywistości, np. kto podał innemu graczowi piłkę, a inny obiekt, np. spacerujący po boisku goryl, pozostaje dla niego niewidoczny? Jak to, co nieświadome, zamienia się w świadome i staje przedmiotem obserwacji? Jaką rolę w tej przemianie odgrywa ciało obserwatora? Gdzie podziewa się świadomość, gdy człowiek zapadnie w sen lub w wyniku wypadku utraci fragment mózgu? Czy mnogość pytań dotyczących natury “świadomości” nie skłania do odrzucenia owego terminu i wypełnienia powstającej luki eksplanacyjnej innymi pojęciami, jak “uwaga”, “pamięć”, czy “percepcja”?